Ogłoszenie

Dear Friends,

It is with a heavy heart that we have decided to retire our beloved Forum Detroit. It has served the Polonia Detroit for over 10 years, and was a source of joy for many. However, after many months of inactivity, the time has come to bid it farewell.

Deepest and warmest thanks to all those who contributed to Forum discussions over the years, either by sharing their thoughts or reading those of others. Your presence and participation served as a building block of this online polish community.

Forum Detroit

#1 12.18.2014 00:48:54

Zoomboy
Legendarny Mistrz Forum
Od: USA
Zarejestrowany: 07.09.2007
Posty: 13193

Polonijne biznesy - ogólnie

Miałem niedawno (nie)przyjemność odwiedzenia jednego z polonijnych sklepów.
Zajrzałem tam za namową (poleceniem) Mrs. Z. Moim zadaniem było zakupienie opłatka na wigilijny stół. Chciałem wstąpić (po drodze) do New York Deli na rogu Orchard Lake i 14 mili, gdzie mają wiele produktów z Polski, wliczając w to opłatek.
Kiedy wspomniałem o swym zamiarze, Mrs. Z. ofuknęła mnie, kilka mil cię nie zbawi, jedź kup "nasz katolicki".
No i pojechałem. sad
Wchodzę i ku swej radości namierzyłem opłatki wyraźnie widoczne na kasach. Wziąłem tyle ile potrzebowałem i obserwując panie, która bez wózka walczyła z  zebraniem chyba ośmiu toreb, ostawiłem się w kolejce. Pani "kolekcjonująca" torby zaprzątnęła moja uwagę do tego stopnia, że nawet nie spostrzegłem kiedy młoda kasjerka opuściła swe stanowisko, bez słowa.
Pani z naręczem toreb poszła sobie, ja stoję przy pustej kasie, za mną powoli ostawia się kolejka. Przy drugiej kasie kasjerka obsługuje dość długą kolejkę ludzi.
Grzecznie pytam - czy pani wie gdzie "moja" kasjerka uciekła?
Pewnie krotka przerwę sobie wzięła, albo poszła do ubikacji.
Siła wyższa, pomyślałem.
Stoimy tak wszyscy (około 4-5 osób) i myślimy w duchu (każdy w swoim).
Szto diełat?
Czy ryzykować dalsze stanie przy pustej kasie, czy też przenieść się na koniec ogonka jedynej czynnej kasy?
Szamotałem się z myślami aż tu widzę, "moja" panienka wróciła.
Bez słowa, zeskanowała moje opłatki, przyjęła pieniądze, wydała resztę i ciągle bez słowa zaczęła obsługiwać następną osobę.
Zażartować chciałem, ale obserwując minę dziewuszki ogryzłem się w język.
A może poszła nasiusiać na wykrywacz ciąży i jej plus wyszedł? sad

A tak na poważnie, dlaczego pracownica widząc jedną osobę nie została żeby ją obsłużyć?
Jeśli musiała odejść, dlaczego nie przeprosiła i nie powiedziała jak długo jej nie będzie? (czekaliśmy około 10 minut)
Gdzie był "flor menadżer", który powinien był błyskawicznie zareagować i wysłać do kasy pracownika, lub samemu zająć się obsługą klienta?

Następna polonijna przygodę miałem w niepolonijnym U-haul na van Dyke.
Miałem małe "mufowanie" i potrzebowałem bagażówkę.
W czasie wypełniania papierów uciąłem krotka rozmowę z mila babka zza lady. Po chwili grzecznie zapytała, skąd jesteś, słyszę piękny akcent (zawsze tak mówią, psiajuchy smile)w twoim glosie?
Z Polandii, odparłem dumnie, przypomniawszy sobie siermiężny dorobek takich tytanów polonijnych jak Yurek i Yobro.
Ohh, mamy tutaj "polisz" sklep, czy kupujesz w nim? Nie czekając na moja odpowiedz dodała, kiedyś tam lubiłam kupować, ale przestałam.
Dlaczego, niedobre jedzenie?
Nie, odparła, jedzenie jest OK, ale obsługa.
???
Stuff was always RUDE, czułam się tam jak intruz, nikt się nie uśmiecha, nikt nie wita lub żegna, nie dziękuje lub zaprasza do ponownej wizyty, wyjaśniła.

Zdaję sobie sprawę, że praca "na kasie" nie jest szczytem marzeń, ale jest ona wizytówką biznesu. Uśmiech i miłe słowo nikogo jeszcze nie zabiło.

Poniższe dedykuję wszystkim polonijnym organizacjom i zrzeszeniom "non-profit", które swą egzystencję opierają na donacjach społeczeństwa.
W USA jest wiele organizacji społecznych, kulturalnych lub etnicznych, które swa egzystencje zawdzięczają donacjom.
Jest niemalże nie do pomyślenia aby po otrzymaniu datku nie podziękowali oficjalnym listem, a jakże często personalną kartką z wyrazami wdzięczności.
Robią to z pewnością z wdzięczności, ale także dbają o dobrą relację z darczyńcami, mając nadzieję że mogą na nich liczyć w przyszłości.

Prosty wzór:

http://i1117.photobucket.com/albums/k588/Zoomboymi/a0613587-d97a-4fad-8742-e6e222260199_zps4ba81302.png


That’s all, folks
Przekażmy sobie znak pokoju.
Hasta la vista, Vaya con Dios
Я возвращусь, Ich werde zurück sein, Je reviendrai, Estarei de volta, Θα είμαι πίσω, I červnu se zpět, Leszek vissza, وحقوق عودة

Offline

 

#2 12.18.2014 06:30:16

VIS wz.12
Rozgadany
Zarejestrowany: 02.21.2012
Posty: 305

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Zoomboy, miałem nie raz podobne doświadczenie w tymże sklepie. Tam przynajmniej są 2 (a rzadko 3) w różnym stopniu "czynne" kasy. W drugim lokalnym sklepie polonijnym (co prawda, stanowczo mniejszym) jest tylko jedna kasa i jedna kasjerka, która na ogół kręci się w pobliżu (choć kilka razy w mojej obecności też kolejka czekała kilka minut), lecz której jakoś trudno się uśmiechnąć.

Ironia w tym, że w "starym kraju" raczej rzadziej się spotkałem ostatnio z tego typu "attitudem" i podejściem do klientów.

Offline

 

#3 12.18.2014 10:19:01

SebaS
Niemowa
Zarejestrowany: 09.08.2013
Posty: 12

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

sprawa ma sie tak ze wlasiciele sklepow czy to polskich czy nie mimo wyzszego ruch niestety nie zatrudniaja wiecej ludzi, wiadomo czemu  kasa musi sie zgadzac, JEGO kasa smile wiec przed swietami zaczyna sie cyrk. Ludziska przychodza (ja tez) i sie rozgladam jak wszyscy narzekaja jakie to wsyzstkie drogie, jak dlugo musza czekac itd, postwamy sie w sytuacji kasierki czy sprzedawcy: 8-10 godzin potrzec na te "rozanielone" buzie "zadowolonych, usmiechnietych i przemilych Polakow smile " toz sie nie dziwie im w cale - niestety oni sa w kontakcie w klientem a wlasciciel liczy na zapleczu kase i sie smieje... taka prawda... staram sie omijac zakupowe szalenstwo czy to w polskich splepach czy w amerykanskich jak tylko moge, wesolych swiat! dla wszystkich to zagladajacych, aha i mam jeszcze jedna zasade jesli ktos jest dla mnie nie mily to ja staram sie byc dwa razy milszy dla niego zeby byla rownowaga na swiecie czego wszystkim zycze takze! smile

Offline

 

#4 12.18.2014 18:45:04

VIS wz.12
Rozgadany
Zarejestrowany: 02.21.2012
Posty: 305

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Nie zaprzeczam temu, co piszesz, Seba, ale to zjawisko nie ogranicza się to okresu świątecznego, bo wpadam do tych sklepów stosunkowo często. Oczywiście nie twierdzę, że zawsze się spotykam z niepzyjemnym nastawieniem bo zdarzają się wyjątki uśmiechnięcia czy nawet "dziękuję" ze strony kasjerki. Ale stosunkowo rzadko, tym bardziej w porównaniu z obsługą w sklepach niepolskich. W każdym razie istnieje zasada, że nie wykazuje się swojego prywatnego niezadowolenia w zachowaniu wobec klientów.

Z drugiej strony, muszę przyznać, że "kostumerzy" polscy też potrafią być trudni w zachowaniu i nastawieniu. Może to pozostałość po Polsce Ludowej, odziedziczona i występująca the DNA (w wypadku młodych kasjerek).

Offline

 

#5 12.18.2014 22:15:41

Zoomboy
Legendarny Mistrz Forum
Od: USA
Zarejestrowany: 07.09.2007
Posty: 13193

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Byłem dzisiaj w CVS, który jak wiemy jest sklepem z tzw, "chain", czyli zarządzanym przez menadżera. Przechodząc do apteki, która jest na końcu sklepu usłyszałem "how are you?" od młodzieńca ustawiającego towar na półce. Wracając do drzwi wejściowych minąłem młodą dziewczynę, kasjerkę, która powiedziała "hello".
Dlaczego to zrobili?
Ich zarobki są z pewnością zbliżone do stanowego minimum. Chłopak mógł patrzeć tylko na półkę, dziewczyna mogła spojrzeć w bok.
Nikt by się nie obraził, nikt nie miałby im za złe, że są zajęci pracą. Mogli mnie zignorować, ale coś w nich obojgu "kazało" im powitać potencjalnego klienta.
Wynieśli to z domu, czy też otrzymali dobry trening od menadżera?


That’s all, folks
Przekażmy sobie znak pokoju.
Hasta la vista, Vaya con Dios
Я возвращусь, Ich werde zurück sein, Je reviendrai, Estarei de volta, Θα είμαι πίσω, I červnu se zpět, Leszek vissza, وحقوق عودة

Offline

 

#6 12.18.2014 22:53:34

Look761
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.27.2008
Posty: 2856

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Ja dzisiaj byłem w Home Depot i było to samo przy drzwiach stoi ktoś z obsługi i pozdrawia i pyta czy w czymś pomóc. W tym sklepie to zawsze tak jest to samo w Meijers. Dla przykładu rozmawiałem z kimś z obsługi klijętów z naszej uni kredytowej przez telefon i zostałem tak szybko potraktowany aby się mnie pozbyć. Po paru minutach dzwoniłem do amerykańskiego banku w podobnej sytuacji i co zostałem obsłużony jak należy pożyczono mnie miłych wakacji i Merry Christmas.


"Czy świat bardzo się zmieni , gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy , wkurwieni"
                                                                                                               
                                                                                                       Jonasz Kofta

Offline

 

#7 12.19.2014 07:39:22

VIS wz.12
Rozgadany
Zarejestrowany: 02.21.2012
Posty: 305

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Jeszcze inny przykład. Unia kredytowa to nie "sklep", ale podobne zasady obsługi obowiązują.

W środę 17 grudnia, ok. 4 PM nasza znajoma wpadła do "naszej" (jak ją określa Jurek Różalski) unii kredytowej na 15 Mili. Chodziło jej o nowe kalendarze, które unia zawsze wydaje o tej porze. Żadnych innych klientów nie ma, za okienkami też nikogo nie widzi. Znajoma podchodzi do okienka, rozgląda się, czeka ok. 10 sekund (co w takim biznesie jest ok. 8 sekund za długo). Nic. Słyszy tylko że jakiś mężczyzna w innym pokoju obsługuje klienta przy zewnętrznym okienku "drive-up".

Po kilku chwilach znajoma zauważyła młodą panią (prawdopodobnie kasjerkę) siedzącą lub stojącą przy małym biurku z boku, za półścianką, i czymś zajęta. Na pewno widziała, a przynajmniej słyszała, że ktoś wszedł do biura i czeka przy okienku, ale wcale nie zareagowała.

Znajoma nasza głośnym głosem do młodej pracowniczki: "Przepraszam, ale czy są może nowe kalendarze?"

Młoda pracowniczka, nie podnosząc nawet głowy, nawet nie spoglądając w stronę okienka (nie mówiąc już o jakimkolwiek grzecznym przywitaniu, przeproszeniu lub, broń Boże, uśmiechu) odpowiada: "Dopiero we wtorek." Nic więcej, dalej robi swoje. (N.B., zwykle kalendarze są już do rozdania w pierwszym lub drugim tygodniu grudnia.)

Znajoma obróciła się i wyszła.

Ja natomiast wpadłem kilka dni temu do innej (niepolskiej) unii kredytowej, gdzie mamy konto. Jeszcze się drzwi za mną nie zamknęły, już jedna jedna z pań za okienkami do mnie (w dodatku, z uśmiechem): "Good morning." Druga, choć czymś zajęta, spogląda w moim kierunku też z miłym uśmiechem. Pierwsza pani: "How can we help you today?"

Ciekawe, że niektórym pracownikom zwykła uprzejmość tak łatwo przychodzi, a innym (np. w polskich biznesach) jakoś z tym tak trudno.

Offline

 

#8 12.19.2014 09:37:09

JCP
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.13.2009
Posty: 3520

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Zarowno w CVS, banku do ktorego dzwonil Look, oraz naszej unii kredytowej-sprawdza sie proste przyslowie "jaki pan taki kram". Nasza unia juz od lat nie przejmuje sie czlonkami, szanowna wladza tak sie rozbestwila, ze lekcewazyla nawet  niezaplacone podatki coo. A co tam dopiero klient przy okienku! Wystarczy poddac analizie kogo unia zatrudnia i dlaczego. Ilekroc przejezdzam obok budynku na 15 mili, parking jest kompletnie pusty. Moze panie przyzwyczaily sie, ze drzwi sie coraz rzadziej otwieraja i nie musza odwracac uwagi od tego co akurat przyjdzie im do glowy robic, czasami pewnie z nudow. Kiedys bywalo tak, ze dziewczyny nie mialy czasu pojsc do ubikacji i wolano ich z przerwy na lunch, bo ludziska stali w kolejce. To byly czasy, ale to sie nie wroci.

Offline

 

#9 12.19.2014 14:11:15

SebaS
Niemowa
Zarejestrowany: 09.08.2013
Posty: 12

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

tak to jest ze nieliczni rozumia co to jest taktowne zachowanie w stosunku do klienta, co do unii to wszystko robie on-line bo mam odruch wymiotny jak tam mam isc smile (15 Mile) z drugiej strony ten sam odruch wymiotny mam jak kelnerka w amerykanskiej restauracji co chwile przylazi z zapytaniem jak tam wszystko? (ma te swoje procedury i kierownika sali kiedy ma przyjsc do stolika i sie zapytac smile no chyba ze taki przystonjy jestem smile ze zachodzi czesciej smile  )

umiarkowanie jest najlepsze ... ale kazdemu ciezko dogodzic i troszke mi sie wydaje ze nam Polakom nawet trudniej ... nie wiem czemu

Offline

 

#10 12.19.2014 15:42:13

JCP
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.13.2009
Posty: 3520

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Tu sie troche zgadzam z SebaS. Pytania co chwile w restauracji mnie tez przeszkadzaja. Moj malzonek na standardowe obwieszczenie kelnerki "I am X and I will take care of you today" ma fantastyczna odpowiedz. Ale nie moge jej tu zacytowac.

Offline

 

#11 12.19.2014 15:51:34

VIS wz.12
Rozgadany
Zarejestrowany: 02.21.2012
Posty: 305

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Seba, słusznie zauważyłeś. Owszem, kelnerki (lub kelnerzy) w wielu restauracjach potrafią być pod tym względem aż dokuczliwie grzeczni i "troskliwi" (m.in. dlatego, że myślą o dobrym "tipie"), ale to zwykle nie trwa długo i jest, w majgorszym wypadku, "grzechem grzeczności".  W każdym razie, i w jednym wypadku (brak uprzejmości) i drugim (przesadnej troski) zachowanie pracowników jest odzwierciedlemiem zdolności (lub jej braku) kierownika. Jeśli coś jest nie tak, to oznacza "management problem".

Offline

 

#12 12.19.2014 19:11:52

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Według pewnej definicji kultura to między innymi „zasady współżycia społecznego, sposoby postępowania, wzory, kryteria ocen estetycznych i moralnych przyjęte w danej zbiorowości i wyznaczające obowiązujące zachowania”.

Wiele wzorców kulturowych przyswajamy sobie w procesie celowego kształcenia, ale jest też sporo innych, których uczymy się nieświadomie.
Pod wieloma względami kultura ułatwia życie. Wiedza o tym, co jest przyjęte w naszej zbiorowości, a co nie, pomaga nam podejmować w każdym dniu, każdej godzinie i minucie, różne decyzje dotyczące postępowania w kontaktach z drugimi.
Myślę, że w obrębie każdej kultury istnieją różnice pomiędzy ludźmi a nasza indywidualność zależy też od genów, zdobytego doświadczenia i mnóstwa innych czynników.

A sama kultura to takie okulary, przez które patrzymy na świat i otaczających nas ludzi.

Kultura narzuca nam nie tylko język, którym się posługujemy, ale i styl mówienia i zachowania.
Dwa przykłady.
I
W niektórych rejonach Bliskiego Wschodu ceni się umiejętność wyrażania myśli w wielu słowach, stosowanie powtórzeń i przenośni.
II
Natomiast mieszkańcy pewnych krajów Dalekiego Wschodu ograniczają swe wypowiedzi do minimum. Ich punkt widzenia znalazł odbicie w japońskim przysłowiu: „Usta gotują ci zgubę”.


Większość z nas uważa swoje wierzenia, kryteria, tradycje, zachowanie, styl ubierania się i kanony piękna za uzasadnione, słuszne i lepsze od wszelkich pozostałych. Etnocentryzm można uznać za powszechny. Przedstawiciele niemal każdej kultury świata są przeświadczeni, iż góruje ona nad stylem życia nawet najbliższych sąsiadów. Ile razy spotykaliście się ze stwierdzeniem, że Polacy górują nad wszystkimi innymi narodami?
Ja wiele razy.
Głęboko zakorzenione etnocentryczne poglądy mogą prowadzić do przejawów chamstwa i dyskryminacji, a to z kolei prowadzi do wrogości i konfliktów.

Pewien antropolog napisał: „Ostatnią rzeczą, którą odkryłoby stworzenie żyjące na dnie oceanu, jest woda. Z jej istnienia zdałoby sobie sprawę dopiero wówczas, gdyby jakiś traf wyniósł je na powierzchnię i zetknął z powietrzem”.

To tu jest ten problem, o którym wszyscy piszecie w swoich komentarzach.
Pracownicy i  szefowie z ‘polskich’ instytucji finansowych, sklepów i restauracji nie zauważają tego co robią nie tak. To tak samo jak w przypadku tych stworzeń na dnie oceanu, które nie zauważają wody, która ich otacza. Są tak wychowane a dodatkowo mają za przykład naganne wzorce postępowania, gdzie chamstwo kolesiostwo i cwaniactwo wyparło wszystko to co zbliża ludzi do siebie.
Gdyby poznali inne zachowania, może zaczeliby  sobie uświadamiać w jakim prymitywnym środowisku żyją.
Pewne zachowania są im po prostu obce.

Jeżeli ktoś wyrasta w środowisku, które cechuje brak szacunku dla innych to jak może nabierać pozytywnych cech?
‘Dziedzictwo’ braku kultury często bywa murem odgradzającym nas od innych, ale tak być nie musi.

Ten mur można zburzyć.

Jak?

Pokazując inne, odmienne, lepsze zachowania i wytykając, piętnując te naganne.

Dobrze, że o tym piszecie na Forum.
Może przeczyta te komentarze jakiś ‘organizm pierwotny’ zwany potocznie pierwotniakiem i zechce wyrwać się z kręgu jednokomórkowców?
Może zwróci na to uwagę jego szef i też zapragnie razem ze swoim podopiecznym należeć do wyższej formy organizmów żywych?
Może?

W każdym bądź razie: 
                                ‘Cel uświęca środki’
                                                  Niccolo Machiavelli.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#13 01.12.2015 13:20:00

SebaS
Niemowa
Zarejestrowany: 09.08.2013
Posty: 12

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Pieknie powiedziane, bede to cytowal wiele razy w przyszlosci:

"(...)Większość z nas uważa swoje wierzenia, kryteria, tradycje, zachowanie, styl ubierania się i kanony piękna za uzasadnione, słuszne i lepsze od wszelkich pozostałych. Etnocentryzm można uznać za powszechny. Przedstawiciele niemal każdej kultury świata są przeświadczeni, iż góruje ona nad stylem życia nawet najbliższych sąsiadów. Ile razy spotykaliście się ze stwierdzeniem, że Polacy górują nad wszystkimi innymi narodami?
Ja wiele razy.
Głęboko zakorzenione etnocentryczne poglądy mogą prowadzić do przejawów chamstwa i dyskryminacji, a to z kolei prowadzi do wrogości i konfliktów.

Pewien antropolog napisał: „Ostatnią rzeczą, którą odkryłoby stworzenie żyjące na dnie oceanu, jest woda. Z jej istnienia zdałoby sobie sprawę dopiero wówczas, gdyby jakiś traf wyniósł je na powierzchnię i zetknął z powietrzem”.

To tu jest ten problem, o którym wszyscy piszecie w swoich komentarzach.
Pracownicy i  szefowie z ‘polskich’ instytucji finansowych, sklepów i restauracji nie zauważają tego co robią nie tak. To tak samo jak w przypadku tych stworzeń na dnie oceanu, które nie zauważają wody, która ich otacza. Są tak wychowane a dodatkowo mają za przykład naganne wzorce postępowania, gdzie chamstwo kolesiostwo i cwaniactwo wyparło wszystko to co zbliża ludzi do siebie.
Gdyby poznali inne zachowania, może zaczeliby  sobie uświadamiać w jakim prymitywnym środowisku żyją.
Pewne zachowania są im po prostu obce.

Jeżeli ktoś wyrasta w środowisku, które cechuje brak szacunku dla innych to jak może nabierać pozytywnych cech?
‘Dziedzictwo’ braku kultury często bywa murem odgradzającym nas od innych, ale tak być nie musi.

Ten mur można zburzyć.

Jak?

Pokazując inne, odmienne, lepsze zachowania i wytykając, piętnując te naganne.

Dobrze, że o tym piszecie na Forum.
Może przeczyta te komentarze jakiś ‘organizm pierwotny’ zwany potocznie pierwotniakiem i zechce wyrwać się z kręgu jednokomórkowców?
Może zwróci na to uwagę jego szef i też zapragnie razem ze swoim podopiecznym należeć do wyższej formy organizmów żywych?
Może?

W każdym bądź razie:
                                ‘Cel uświęca środki’
                                                  Niccolo Machiavelli. "

Offline

 

#14 01.12.2015 21:28:45

Zoomboy
Legendarny Mistrz Forum
Od: USA
Zarejestrowany: 07.09.2007
Posty: 13193

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Bardzo trafne uwagi.


That’s all, folks
Przekażmy sobie znak pokoju.
Hasta la vista, Vaya con Dios
Я возвращусь, Ich werde zurück sein, Je reviendrai, Estarei de volta, Θα είμαι πίσω, I červnu se zpět, Leszek vissza, وحقوق عودة

Offline

 

#15 07.11.2015 07:03:18

slodkakotka
Niemowa
Zarejestrowany: 07.04.2015
Posty: 5

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

VIS wz.12 napisał:

Zoomboy, miałem nie raz podobne doświadczenie w tymże sklepie. Tam przynajmniej są 2 (a rzadko 3) w różnym stopniu "czynne" kasy. W drugim lokalnym sklepie polonijnym (co prawda, stanowczo mniejszym) jest tylko jedna kasa i jedna kasjerka, która na ogół kręci się w pobliżu (choć kilka razy w mojej obecności też kolejka czekała kilka minut), lecz której jakoś trudno się uśmiechnąć.

Ironia w tym, że w "starym kraju" raczej rzadziej się spotkałem ostatnio z tego typu "attitudem" i podejściem do klientów.

To jest naprawdę zenujące i trochę przerażające takie zachowanie personelu, to swiadczy nie tylko o chamstwie i zerowej kulturze osobistej, ale przede wszystkim o miejscu , w jakim ten ktoś pracuje, jaki jest szef w tym... tym czymś, skoro się na to zgadza.

Offline

 

#16 07.11.2015 10:59:33

ramsey
Niemowa
Zarejestrowany: 07.06.2015
Posty: 6

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

Polak nie zmienia się mentalnie nigdy. Polacy to naprawdę dziwny naród. Bardzo pracowity, ale generalnie nieprzyjazny i wszystko robi "z łaską". Nie umiem wyjaśnić skąd się to bierze, ale też miałem parę nieprzyjemnych przygód także z Polakami zagranicą.

Offline

 

#17 07.12.2015 12:12:07

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Polonijne biznesy - ogólnie

ramsey napisał:

Polak nie zmienia się mentalnie nigdy. (......)

Naprawdę?
Skąd taki wniosek?


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson
wygląd forum i administracja techniczna Bartłomiej Kozielski
kontakt z właścicielem i administratorem strony forumdetroit@gmail.com