Ogłoszenie

Dear Friends,

It is with a heavy heart that we have decided to retire our beloved Forum Detroit. It has served the Polonia Detroit for over 10 years, and was a source of joy for many. However, after many months of inactivity, the time has come to bid it farewell.

Deepest and warmest thanks to all those who contributed to Forum discussions over the years, either by sharing their thoughts or reading those of others. Your presence and participation served as a building block of this online polish community.

Forum Detroit

#26 12.28.2013 18:36:56

JCP
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.13.2009
Posty: 3520

Re: Wiktor

Dzial religijny nam sie mocno rozbudowal i nawet obawy sie pojawily, ze dlugo bedziemy czekac na nastepny odcinek. A tu niespodzianka. Dzieki.

Offline

 

#27 01.01.2014 21:18:15

Matka Teresa
Totalnie Rozgadany
Od: USA
Zarejestrowany: 03.18.2009
Posty: 996

Re: Wiktor

Co dalej?


I am a little pencil in the hand of a writing God who is sending a love letter to the world.

Offline

 

#28 01.02.2014 09:04:19

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

AURELIA
Wdowa Aurelia Prawicka mieszkała od kilkunastu lat  na lokatornym z trojgiem dzieci. Jankiem, Katarzyną i najmłodszym Jakubem. Mąż umarł dawno na suchoty, jeszcze młoda była i ładna. Ludzie radzili aby czym prędzej za mąż się wydała powtórnie ale zawsze coś na przeszkodzie stało. Dzieci małe, wciąż miały potrzeby. A to do szkoły szły kolejno i wyprawek potrzebowały a to znów do pierwszej komunii. A ona ciągle pracowała i odkładała te dobrosąsiedzkie rady na potem. Zeszło zatem Aureli na wiązaniu końca z końcem i opiece nad dziećmi  a i z czasem przyzwyczaiła się do życia bez mężczyzny.  Dzieci zastępowały jej wszystkie pragnienia i dawały wiele radości w życiu. Mogłaby i teraz znaleźć jakiegoś przyjaciela. Kasia już dorosła i kawalera ma co się o rękę stara.  Jakub zapoznał też pannę co w sklepie u Bauma pracuje. I owszem ta Józia jest. Pomyślała. Spokojna i zaradna, a że biedna to nic, my też biedni jesteśmy, tłumaczyła sobie. Tylko ten Janek. Z nim kłopot, choć najbardziej kochany był i pieszczony. Amant taki miastowy. Przymykała oko na te jego młodzieńcze wyskoki ale teraz już wszystko zaszło zbyt daleko. No bo żeby tak poza Żydówką świata nie widzieć.
- Zmieniłeś się Janku.
Z wyrzutem w głosie powiedziała jego siostra Katarzyna.
– Zmieniłem się?  A to i dlaczego Kasiu?
Zagadnął Janek.
- A bo to nie widzę! W Żydówce zadużony jesteś po uszy i świata za nią nie widzisz.  Ludzie śmieją się już z nas w całym mieście.
–Ludzie! Ludzie!
Wtrącił Janek.
–A tak żebyś wiedział tylko o tym gadają. Ja rozumię jak się za żydowskimi spódnicami uganiałeś z tym, no jak mu tam, Salomonem ale z Żydówką w związek wchodzić ? Przecież my chrześcijanie do kościoła chodzimy a nie do Bóżnicy!  Co ksiądz powie a rodzina? Matka widzę po nocach oczy wypłakuje a ty latasz do tego sklepu jak zaczarowany.
- Dorosły jestem i wiem co robię Kasiu!
– A mnie się wydaje że nie całkiem wiesz co robisz. To, że jesteś duży i swoje lata masz  wcale nie znaczy, że jesteś mądry.  A mało to porządnych dziewczyn w mieście?
- A co Eva to nie porządna?!
Wybuchnął Janek i widać było że początkowa sprzeczka między rodzeństwem  w większą kłótnię się przemienia.
- Żydówka!
Odparowała Katarzyna ze złością i taką odrazą w głosie że aż sama wzdrygnęła się na to co wykrzyczała. Janek zamilkł i powoli szykował się do wyjścia. Do pokoju weszła matka. Zawsze jej miękło serce na wszystkie jego wyskoki. Już od małego darowała mu wszystko co źle zrobił, tak i teraz na rozmowę się szykowała mocniejszą, słysząc jak się z Kasią przekomarza ale gdy weszła i na syna popatrzyła zaraz jej mąż przed oczami cały stanął, taki przystojny, dobrze zbudowany, wysoki. I serce znów w niej stopniało dla tego dzieciaka. Wzdrygnęła się na tę myśl. Przecież on już dzieciakiem nie jest, to dorosły mężczyzna i piękny jak nikt.
– Dzień dobry mamo.
Powiedział Janek i szybko do matki podskoczył i w rękę pocałował. Po głowie go lekko pogłaskała jak to od lat czyniła, okazując mu swoja matczyną miłość i cała złość w niej przeszła i o tym co myśli i o tym co miała powiedzieć o tej jego miłości całkiem zapomniała. Kasia spojrzała na matkę podejrzliwie. Od lat widziała to samo zachowanie matki wobec Janka. Gdy tylko się do matki przytulał i w rękę całował ta topniała jak lód wiosenny na rzece i wszystko mu zapominała i przebaczała. Tak było i tym razem. Postanowiła zatem wziąć sprawy w swoje ręce i z wyrzutem powiedziała.
– Mogła by mama mu coś wreszcie powiedzieć na tę jego żydowską miłość co to już całe miasto od niej huczy! Wstyd to dla nas a on nic tylko zakochany widać!?
I spojrzała na Janka jak na obcego intruza, który wtargnął do domu nie proszony. Odpowiedź matki była jednak bardzo zaskakująca.
– Kasiu,  Kasiu czy to tak się godzi zabraniać komuś miłości? Czy można zakazać sercu kochać?  Popatrz na mnie, odkąd wasz ojciec umarł zajmuję się tylko domem i pracą. Życie  dla tego wszystkiego i dla was poświęciłam. Ale mam was, mam dla kogo żyć i nigdy nie wybaczyłabym nikomu kto zakazał by mi was kochać Kasiu.
– Ale mamo!
Próbowała oponować Kasia ale podniesiona do góry ręka matki nakazywała jej milczenie a dalsze słowa były bardzo wymowne.
– Nie zabraniajmy mu kochać Kasiu, nie zabraniajmy!
Katarzyna zwinęła się w sobie jak potrącony jeż w kłębek na polu a oczami tylko przekłuwała brata i matkę jak szpilkami.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#29 01.02.2014 09:58:31

Look761
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.27.2008
Posty: 2856

Re: Wiktor

smile smile smile


"Czy świat bardzo się zmieni , gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy , wkurwieni"
                                                                                                               
                                                                                                       Jonasz Kofta

Offline

 

#30 01.03.2014 18:08:28

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

PORZĄDKI

Józefa wyciągnęła z torby ogrodniczą graczkę i słoik co go wszyscy nazywali ‘wekiem’ ze szklaną przykrywką i zamykającą sprężynką.  Było późne popołudnie, cmentarz o tej porze był pusty i cichy. Rozejrzała się bacznie wokół i powiedziała do Wiktora.
- Obserwuj Wiktorku i powiedz mi gdy będzie ktoś nadchodził.
- Dobrze babciu.
Odpowiedział Wiktor i pilnie rozglądał się by wywiązać się ze swojego zadania i powiadomić babcię czy nikt nie nadchodzi. Tymczasem Józefa zagłębiła graczkę w czarną ziemię cmentarnej mogiły. Sprawnymi ruchami rozkopywała ziemię i przesuwała ją na boki. Dół zagłębiał się szybko. Od czasu do czasu Józefa rozglądała się i przenikliwym spojrzeniem przeczesywała okolicę. Na twarzy malowała się powaga i zdenerwowanie.
- Co robisz babciu?
Zapytał zaciekawiony całym tym zdarzeniem Wiktor.
- Nic, nic wnusiu.
Odparła i kopała dalej. Po chwili dodała jednak.
- Wiesz Wiktorku, każdy robi porządki od czasu do czasu na cmentarzu i ja właśnie w tej chwili to robię. Tu jest pochowana twoja prababcia Bronisława i twój pradziadek Eugeniusz ale teraz ty  pilnuj dalej a jak zobaczysz kogoś to daj mi znać. Dobrze?
- Dobrze babciu.
Przytaknął Wiktor i rozejrzał się jednak ciekawość nie dawała za wygraną.
- A jak się nazywała prababcia?
Zapytał.
- Bronisława Dominik.
Odparła Józefa.
- A pradziadek?
- Eugeniusz Dominik.
Odpowiedziała babcia Józefa nie przerywając kopania.
Z czarnej ziemi wychodziły wijąc się czerwono siwe dżdżownice. Takie same widziałem kiedyś u pana Kaczmarskiego, pomyślał Wiktor. On nazywał je ‘ rosówki’ czy jakoś tak i mówił, że to najlepszy przysmak dla głodnych ryb. Pokazywał nawet jak je należy zakładać na haczyk. W śliskie ciało robaka sprawnie wbijał haczyk i ostrożnie przesuwał jego ostry koniec w jego ciele aż doszedł do wiązania haczyka z żyłką. Następnie przebijał znów delikatną ruszającą się powłokę  i wysunąwszy kotwiczkę haczyka pokazywał zdumionym dzieciakom wijącego się robaka dodając przy tym.
- Teraz wystarczy wrzucić go do wody a głodna ryba zjadając go złapie się na ten żyjący haczyk.
A może by tak nałapać ich dla pana Kaczmarskiego? E nie babcia się zdenerwuje i każe mi za karę kilka razy Ojcze Nasz odmawiać. Porzucił Wiktor swój zamiar o łapaniu robaków i znów rozejrzał się wypatrując czy ktoś  nie nadchodzi. Po chwili usłyszał jak graczka zazgrzytała w wykopanym dole o kamień. Spojrzał na babcię, która teraz ostrożnie zaczęła rozgrzebywać wykopany pół metrowy dół poszerzając go w dolnej jego części. Ziemię wypychała dalej na boki by nie zsypywała się z powrotem do dołu. Wyprostowała się i znów bacznie zlustrowała całą okolicę. Nie było nikogo. Rękami usunęła resztę ziemi. Z torby wyjęła kawałek zwiniętego szarego płótna, wyrównała ręką kopczyk  i rozłożyła na nim materiał jak serwetkę na małym stoliku.
- Obserwuj Wiktorku, obserwuj.
Powiedziała znowu zachęcająco a on odparł znów to samo.
- Dobrze babciu.
Ale i tym razem ciekawość okazała się silniejsza i Wiktor zbliżył się  i popatrzył z ciekawością do wykopanego dołu.
- Nie przeszkadzaj tylko pilnuj!
Tym razem groźnie odpowiedziała babcia i zaczęła podważać odkopany kamień. Był czarny i mokry jak ziemia w której leżał przez ostatnie lata. Ostrożnie wydobyła go i sięgnęła po następne. Po chwili kilka kamieni leżało  już na świeżo usypanej ziemi.Teraz Józefa ostrożnie wydobyła na powierzchnię kawałki spróchniałego i przegniłego drzewa. Brązowe mokre i rozsypujące się jego resztki świadczyły, że spędziły tu wiele długich lat. Postronny obserwator mógłby teraz zaobserwować dziwną scenę. Starsza kobieta klęcząca u stóp krzyża cmentarnej mogiły wydobywa coś, otrzepuje  i kładzie na rozłożonym płótnie a po lewej i prawej jej stronie leży świeżo wykopana ziemia. Obok stoi chłopiec około lat dwunastu i z ciekawością przygląda się tym jej dziwnym czynnościom. Gdyby podszedł bliżej zobaczyłby też strugi łez spływających po policzkach kobiety i kapiących wprost do tej miniaturowej mogiły oraz drobnej wielkości zmurszałe rozpadające się drobne dziecięce kości, które kobieta układa z pieczołowitością na rozłożonym płótnie, szlochając przy tym cicho.
Usłyszałby też pytające słowa chłopca.
- Dlaczego płaczesz babciu?
- Nic, nic wnusiu.
Odpowiedziała Józefa wkładając drobne pokruszone kawałki kości do słoika co go wszyscy ‘wekiem’ nazywali ze szklaną przykrywką i zamykającą sprężynką.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#31 01.06.2014 23:03:17

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

UCIECZKA


Przyszła nad ranem. Zapukała cicho raz i drugi w okno kuchenne znajdujące się z tyłu domu od strony pól i ogrodów. W to samo okienko, w które jakiś czas temu zapukał tak tęsknie wyglądany Jakub.
Po chwili można było usłyszeć ruch domowników, skrzypnęło wielkie podwójne łóżko i ktoś przyszedł do kuchennego okna wpatrując się w ciemność rozświetloną jedynie nocnym, odbitym światłem księżyca. Za oknem stała kobieta trzymając w rękach jakiś pakunek.
Zmęczona z przestraszonym wzrokiem dzikiego zaszczutego zwierzęcia. Drżąca z przerażenia o dalszy los najukochańszej osoby, która przecież zasługiwała na to by żyć. Dla niej zrobiłaby wszystko, gotowa rozszarpać każdego kto stanie na jej drodze. Gotowa błagać i żebrać, gotowa oddać wszystko co posiadała, nawet własne życie, za ten owoc miłości, największej miłości jej życia. Dziewczynka spała cicho zawinięta w mały dziecinny kocyk oraz dużą narzutę na łóżko tak zwaną ‘kapę’. Przytulona do szmacianej lalki o bujnych czarnych włosach i brązowych oczach nieświadoma co się dzieje. Miała też z sobą duży tobołek. W wełnianym grubym kocu w związanych na krzyż rogach były pieluchy i trochę dziecinnych ubranek. Piękne karakułowe futro damskie, znacznej wartości oraz nowy długi skórzany męski płaszcz. Swoją nocną ucieczkę zaplanowała jakiś czas temu. Nie powiadomiła nikogo. Przygotowała się starannie i wiedziała, że aby uratować małą musi to zrobić jak najszybciej i z zaskoczenia. Już wcześniej wszystkie swoje najcenniejsze towary ze sklepu ukryła w nowym pomieszczeniu, o które poszerzyła kiedyś metraż sklepu.
Podłoga w tym pomieszczeniu była niżej i schodziło się tam po kilku schodkach. W czasie remontu Eva uzgodniła ze stolarzem Wizelem, co to swatać ją z synem chciał,  że w sklepie musi być podłoga na jednakowym poziomie. Tak to właśnie  pomiędzy starą a nową podłogą, którą zrobiono w czasie remontu była pusta przestrzeń wysoka na około osiemdziesięciu centymetrów. Wiedziała dobrze, że musi uciekać. Tutaj zginie ona, jej dziecko i wszyscy Żydzi mieszkający w mieście i okolicy. Pewnej nocy po odsunięciu regału oderwała kilka desek i do rana przeniosła tam wszystko ze sklepu co pozwoliło by jej kiedyś, w przyszłości, uruchomić na nowo sklep. Znalazły tam miejsce wszystkie cenne futra i skóry, czapki i kołnierze z lisów, kożuchy i ciepłe buty. Wszystkie te rzeczy przeniosła z magazynku na zapleczu. Nikt nawet nie zauważył że zmieniły swoje miejsce. Ponadto trafiły tam różnego rodzaju i gatunku skóry, z których wykonywano różne najpotrzebniejsze  rzeczy od butów i rękawiczek po końskie siodła i uprzęże a na zelówkach i chlewach kończąc. Miejsce znalazły tam też wełniane koce i zestawy pościelowe, obrusy i serwety oraz narzuty na łóżka.Schowała tam też całą swoją srebrną zastawę i kilka starych cennych menor które rodzina odziedziczyła po przodkach. Znalazły tam też miejsce wszystkie obrzędowe naczynia ze srebra i złota używane w czasie świąt i uroczystości religijnych. Różnego rodzaju i koloru bele materiałów od gabardyn po jedwabie oraz przybory do szycia i koronki wypełniły ten dziwny i bardzo cenny schowek. Wszystko bardzo dokładnie przełożyła Eva naftaliną a na obrzeżach wysypała cały zapas trutki na szczury i myszy jaki posiadała w sklepie. Nad ranem na swoje miejsce powróciły oderwane deski a przesunięty regał zamaskował wszystko bardzo dokładnie. Sklep po tym wyglądał biednie. Zostały resztki kasz i mąki trochę oleju rzepakowego i nafty. Przyszli znienacka. Dwóch żandarmów i granatowy policjant. Kazali zabrać ze sklepu osobiste rzeczy i znaleźć sobie i dziecku pokój w nowej żydowskiej dzielnicy, która teraz będzie najodpowiedniejszym do zamieszkania miejscem dla takich jak ona ludzi. Tłumaczył policjant ale Eva nie przyznając się do tego że zna niemiecki rozumiała aż nadto dobrze ich obelżywe słowa jakich używali w stosunku do niej jej dziecka i rodaków. Jeżeli ma pieniądze niech im da powiedział policjant a pójdą dalej i będzie miała czas na spakowanie się i zabranie najpotrzebniejszych rzeczy z domu. Dała, niewiele mówiąc, że więcej nie ma gdy z drwiną i złością stwierdzili że nie ma złota. Wytłumaczyła szybko, że sklep wymagał remontu i cały zapas gotówki tuż przed wojną ulokowała w sklepie. Popatrzyli z niedowierzaniem po pustych półkach i chyba uwierzyli patrząc na nowy wystrój, podłogi i regały. Odchodząc dali dwa dni na znalezienie nowego miejsca zamieszkania i przeprowadzkę. Ze sklepu ma zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy, żadnych mebli i sprzętów ze sklepu nie wolno jej zabierać, powiedzieli na koniec.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#32 01.08.2014 16:26:04

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

JAKUB

Upatrzył sobie Jakub tę mądrą i zaradną dziewczynę już od dawna. Katarzyna jego siostra bardziej materialistyczne podejście do życia miała i z każdego wydarzenia jakie przynosiło próbowała jakąś korzyść dla siebie wyciągnąć. Jednego tylko znieść nie mogła, gdy jej brat Janek do tej Żydówki Evy latał.
A teraz ta Józia.
Mądra i zaradna to ona jest ale biedna jak mysz kościelna i po co ten Jakub się tam angażuje?  Myślała nie raz jeden. Matka z Jakubowego wyboru zadowolenia nie kryła. Józia jej się podobała i wiedziała, że z niej dobra synowa będzie, zaradna i gospodarna, ot w sam raz dla Jakuba. A Jakubowi z jego talentem do majsterkowania i wielkim zamiłowaniem do wszelkich możliwych maszyn i silników nie brakowało roboty. Mechanika to była jego pasja i z czasem, chociaż jeszcze z mlekiem pod nosem uchodził za nie byle jakiego specjalistę w mieście i okolicy od silników spalinowych. Zjeżdżali się do Jakuba wszyscy co jakikolwiek problem mieli ze swoimi motocyklami, samochodami czy maszynami rolniczymi. Bywało nie raz jeden, że z Zakładu Mleczarskiego, który w mieście się znajdował poważne zlecenia naprawy różnych urządzeń Jakub dostawał i spore pieniądze za swoją robotę inkasował. Zbierał Jakub swoje klucze młotki, wiertarki i przeróżne metalowe skrzynki narzędziowe i jechał do majątków ziemskich w okolicy naprawiać przeróżne maszyny. W krótkim czasie z garażu zbitego ze starych rozbiórkowych desek Jakub przeniósł się do garażu, który z kamienia i czerwonej wypalanej cegły postawił na kupionym przez siebie kawałku ziemi położonym na obrzeżach miasta. W garażu stanął piec na trociny z długą rurą kominową, która grzała jego miejsce pracy od jesieni do wiosny. Z czasem przed garażem zaparkował stary wysłużony wojskowy samochód Ursus. Zepsuty i w bardzo złym stanie kupił Jakub swój pierwszy samochód i przyciągnął końmi z oddalonej o trzydzieści pięć kilometrów jednostki wojskowej. Był to pierwszy samochód w mieście, który kupił taki jak ten zwykły mechanik. Samochody jak do tej pory były w posiadaniu tylko bogatych właścicieli ziemskich lub kupców żydowskich mających składy materiałów lub większe fabryki. Cały transport odbywał się za pomocą koni i różnych specjalnych wozów konnych do tego celu przystosowanych. Samochód był przez czas pewien atrakcją dla sąsiadów Jakuba i klientów jego warsztatu naprawczego.
W ciągu miesiąca dzięki ciężkiej pracy wiedzy i determinacji Jakuba był sprawny, odnowiony i nadawał się do pracy, którą wykonywał Jakub. Mógł teraz jeszcze więcej i w szybszym czasie zarobić, gdyż nie był uzależniony od transportu, który często musiał wynajmować gdy większe części przewoził. Teraz sam wyjeżdżał do huty gdzie w kuźni, odlewni lub tokarni zamawiał lub naprawiał uszkodzone części do remontowanych maszyn.
Józia ostrożna była i chociaż Jakub jej się podobał nie spieszyła się do spotkań a tym bardziej randek we dwoje z Jakubem. Zawsze przed zapadnięciem zmroku z wszystkich spotkań z Jakubem do domu wracała a jej rozsądek i zasady moralne zaimponowały Jakubowi. Nie spieszył się zatem Jakub i ta zwłoka pokazała mu, że kocha tę dziewczynę, i że chce z nią budować ich wspólną przyszłość. Po roku bliższej znajomości Jakub oświadczył się Józi a odbyło się to tak.
Posłał Jakub opłaciwszy przed tym wydarzeniem znaną w mieście swatkę Antoninę, która słynęła z dobrze dobranych i dzietnych związków. Posłał ją do Bronisławy,  matki Józi,  aby ta najpierw z przyszłą teściową o za mąż pójściu Józi porozmawiała. Zobowiązywał się Jakub z Józią po ślubie na lokatornym zamieszkać oraz mieszkanie w meble wyposażyć. Pamiętał też Jakub stare polskie powiedzenie, które ni mniej ni więcej mówiło wprost: ”Pamiętaj kawalerze; chcesz córuni, spodobaj się mamuni”
W ciastkarni u Kramma przy rynku kupił  słodkie ciastka waniliowo makowe. Zapakować kazał w pudełeczko i przewiązać tasiemką. Kupił też dobry likier i tak zaopatrzoną Antoninę z poselstwem po przyszłą żonę wysłał. Sam jednak czasu nie tracił i za lokatornym się rozejrzał. Mieszkanie miało być czyste i suche w nim ma być mała kuchnia i pokój. Ma być małe i niedrogie. Takie miał wymagania co do nowego swojego mieszkania, w którym po ślubie z Józią zamierzał zamieszkać. A mylił by się ten, który pomyślał by o skąpstwie Jakuba. Cel miał on jednak inny i był częścią życiowego planu jaki zamierzał w przyszłości zrealizować. 

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

Jak się wam to pisanie znudzi to śmiało powiedzcie, nic na siłę.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#33 01.09.2014 11:12:05

JCP
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.13.2009
Posty: 3520

Re: Wiktor

Nowy, pisz bo ja zawsze czekam na nastepny odcinek. Wreszcie mam internet. Czasami zadziwia mnie fakt ze w XXI wieku mroz i snieg moga tak sparalizowac zycie. Mamy technologie, ale nie mamy wystarczajacej ilosci sprzetu do pokonania zimy.

Offline

 

#34 01.09.2014 12:17:52

Look761
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.27.2008
Posty: 2856

Re: Wiktor

Nowy
Nawet się "nie wygłupiaj" smile Pisz nadal bardzo interesująco piszesz i wiem że jest też wielu czytających ale bojących się zabrać głos na Forum bo nóż się wyda i co "zjednoczona Polonia " powie o nich. Przyklaskują im tylko aby nie podpaść u nich .To jest ta zjednoczona Polonia.....................................


"Czy świat bardzo się zmieni , gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy , wkurwieni"
                                                                                                               
                                                                                                       Jonasz Kofta

Offline

 

#35 01.09.2014 18:26:38

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

Nowy, pisz bo ja zawsze czekam na nastepny odcinek. Wreszcie mam internet. Czasami zadziwia mnie fakt ze w XXI wieku mroz i snieg moga tak sparalizowac zycie. Mamy technologie, ale nie mamy wystarczajacej ilosci sprzetu do pokonania zimy.
.............
Napisała JCP

A Look dodał:
Nowy
Nawet się "nie wygłupiaj" smile Pisz nadal bardzo interesująco piszesz i wiem że jest też wielu czytających ale bojących się zabrać głos na Forum bo nóż się wyda i co "zjednoczona Polonia " powie o nich. Przyklaskują im tylko aby nie podpaść u nich .To jest ta zjednoczona Polonia.....................................

.........................................

To mam dwoje zdeklarowanych czytelników JCP i Look, Matka Teresa też kiedyś wyrażała chęć czytania dalszego ciągu.

                                                                 smile  i  smile           smile

Jest też kilku innych 'ostrożnych' czytelników. Czy to temat 'pejsaty'  smile jest powodem wstrzemięźliwości?

Pozdrawiam czytelników.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#36 01.09.2014 21:17:37

Look761
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.27.2008
Posty: 2856

Re: Wiktor

Nowy
Powtórzę za takim naszym mówcą polonijnym "psy szczekają a karawana jedzie dalej "


"Czy świat bardzo się zmieni , gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy , wkurwieni"
                                                                                                               
                                                                                                       Jonasz Kofta

Offline

 

#37 01.09.2014 21:22:01

ak
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 03.01.2007
Posty: 3134
Serwis

Re: Wiktor

Moze w oddcinkach w TP przedruk?


"Friends are flowers in the garden of life"

Offline

 

#38 01.10.2014 17:23:19

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

ak napisał:

Moze w oddcinkach w TP przedruk?

Miła propozycja i wielki zaszczyt.
Jest kilka jednak za i przeciw.
Przeciw:
Czy wiedząc jakie są wśród Polaków nastroje w stosunku do Żydów poruszany watek żydowski nie zaszkodzi Tygodnikowi Polskiemu ?

Czy Polonię stać na zmierzenie się z takim trudnym tematem?

Czy przez drukowanie takich 'historii' nie spadnie zainteresowanie TP w Detroit i czy nie przyczynią się do tego tz. 'przyjaciele', którzy już nie raz odtrąbili ze swej propagandowej tuby, że gazeta przestała być wydawana?

Znając ten 'rynek' i rozplenione na nim bluszcze wiem jaką krecią robotę mogą wykonać.

Takie i inne mam obawy.
..........................
Skoro Redaktor Naczelny podjął taką decyzje to jakie ma oczekiwania?

Z mojej strony TP ma zgodę na przedruki i dowolność wyboru tekstów.
Jak zaznaczyłem na początku będzie to zaszczyt dla mnie i mojego opowiadania o Wiktorze.
Pozdrawiam AK


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#39 01.10.2014 18:46:51

Matka Teresa
Totalnie Rozgadany
Od: USA
Zarejestrowany: 03.18.2009
Posty: 996

Re: Wiktor

Nowy, ostatnio jestem zajęta w pracy, czytam Twoje opowiadania z wielkim zainteresowaniem.
Myślę, że temat "pejsaty" jest tak dobry jak każdy inny. smile
Nie każ nam długo czekać na kolejne odcinki.
Pozdrawiam. M.T.


I am a little pencil in the hand of a writing God who is sending a love letter to the world.

Offline

 

#40 01.10.2014 21:24:48

ak
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 03.01.2007
Posty: 3134
Serwis

Re: Wiktor

Nowy,
dzięki za prawo przedruku.
Wszelkie obawy schowaj pod pierzynę...
T.P. ma swoich wiernych czytelników, i tych stałych przybywa. Powoli ale systematycznie dodajemy nazwiska na listę prenumeratorów.
Nasi czytelnicy to ludzie o więcej niż średnie wykształcenie.
Naszą największą bolączką jest to, że  koszty idą w górę, a rynek reklamodawcy się kurczy. Reklamy przenosza się do internetu i tutaj musimy znależć jakieś rozwiązanie.

A krecia robota "kolegów" już i tak wiele zła wyrządziła,  zapominają, że zło ma czas działania ograniczony smile


"Friends are flowers in the garden of life"

Offline

 

#41 01.11.2014 00:08:48

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

Matka Teresa napisał:

Nowy, ostatnio jestem zajęta w pracy, czytam Twoje opowiadania z wielkim zainteresowaniem.
Myślę, że temat "pejsaty" jest tak dobry jak każdy inny. smile
Nie każ nam długo czekać na kolejne odcinki.
Pozdrawiam. M.T.

Dzięki za dobre słowo. Pozdrawiam. i smile


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#42 01.11.2014 00:12:14

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

ak napisał:

Nowy,
dzięki za prawo przedruku.
Wszelkie obawy schowaj pod pierzynę...
T.P. ma swoich wiernych czytelników, i tych stałych przybywa. Powoli ale systematycznie dodajemy nazwiska na listę prenumeratorów.
Nasi czytelnicy to ludzie o więcej niż średnie wykształcenie.
Naszą największą bolączką jest to, że  koszty idą w górę, a rynek reklamodawcy się kurczy. Reklamy przenosza się do internetu i tutaj musimy znależć jakieś rozwiązanie.

A krecia robota "kolegów" już i tak wiele zła wyrządziła,  zapominają, że zło ma czas działania ograniczony smile

AK
Moje obawy zostały rozwiane. Pierzyna hm.. to dobry pomysł. smile
Cieszę się że TP ma się dobrze i życzę jak najlepiej dla całej Redakcji TP .


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#43 01.11.2014 00:16:31

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

Powrót do domu
Szli nocami. Omijali z daleka wszystkie wioski i osady jakie spotykali na swojej drodze. Zarośnięci i brudni w cuchnących, niemożliwie starych i znoszonych ubraniach.
Gdybyś popatrzył na tych oberwańców szybko oceniłbyś ich jako włóczęgów, jakich nie brakowało w tamtych stronach, chodzących od wioski do wioski proszących o kawałek razowego chleba, nocleg w stajni lub coś do  picia. Tamci jednak byli o wiele lepiej ubrani. Co robili tutaj ci trzej młodzi mężczyźni w swoich znoszonych i brudnych ubraniach i kim byli. Co robili na tych dalekich kresach obfitujących w żyzne i pachnące chlebem gleby, które rodziły z roku na rok tak przeobficie jak nigdzie indziej.
Pośród pachnących ziołami łąk i czystych rzek wypełnionych rybami? Ziem które wydawały się tak przyjazne dla każdego jak nigdzie w żadnym innym miejscu na ziemi. Jednak ta ziemia jak żadna inna kryła swe straszne tajemnice. Była pełna nienawiści, wylanych łez i bezimiennych grobów. A przelana krew użyźniała te ziemie, spływała rzekami i strumieniami, wsiąkała w lasy i zarośla mieszając się ze studzienną wodą a ziemia  wydawała obfite plony żywiąc kolejne pokolenie.
Swoje mundury i całe wyposażenie wojskowe zakopali w lesie. Każdy najmniejszy przedmiot, który w razie aresztowania mógłby świadczyć o jego wojskowym charakterze został porzucony. Po rozbiciu ich zgrupowania przez Rosjan dostali od swego dowódcy mądrą radę.
- Pamiętajcie. Pozbądźcie się wszystkiego co może wskazać że byliście żołnierzami. Gdy wejdziecie do wioski czy osady nie mówcie w języku polskim. Bądźcie Żydami, Rosjanami, Ukraińcami ale nie bądźcie Polakami. Z chwilą gdy zdradzicie się czymkolwiek możecie być pewni, że nie wrócicie do domów. Powodzenia panowie i do zobaczenia w wolnej Polsce!
Pamiętając słowa swojego dowódcy omówili wspólnie plan powrotu do domu. Syn kupca Heszel, Żyd znał rosyjski, gdyż nie raz z ojcem na wschód po różne towary wyjeżdżał. W Jidisz mówił bardzo dobrze i polskim się posługiwał równolegle. On to miał wszelkie rozmowy z napotkanymi przypadkiem osobami zaczynać i wyjaśniać, że do wszelkich robót gospodarskich się najmują za nocleg, wyżywienie i drobną zapłatę na tytoń.  Adam Jankowski spod Krakowa pochodził a rodzina z gór za chlebem z powodu biedy wyjechała pod Kraków i tam w majątku najpierw ojciec robotę przy koniach dostał a potem i on. Matka z siostrami jak to kobiety prała, sprzątała i w żniwach i wykopkach pomagała. Jego języka określić się nie dało a jak czasem żartował lub ze złości chciał komuś dopiec, aby tamten nawet nie wiedział o co chodzi to takiej plątaniny czeskiego z góralskim i polskim używał, że nikt nie rozumiał o co mu chodzi. Tylko z Jakubem był problem. Po polsku mówił i to tak czysto jak w książkach pisali. Uradzili zatem, że gęby otwierać nie będzie w ogóle i za niedorozwiniętego niemowę ma uchodzić. Poćwiczyli z nim trochę i stwierdzili, że się nadaje a obszarpane stare ubranie jeszcze bardziej mu wiarygodności dodaje. W spotkaniu z obcymi ma też ślinę z ust wypluwać na brodę a Heszel zerwał jakieś gorzkie zielsko co to miało mu w tym pomagać gdy do ust włożył i zagryzł.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#44 01.11.2014 18:57:55

Matka Teresa
Totalnie Rozgadany
Od: USA
Zarejestrowany: 03.18.2009
Posty: 996

Re: Wiktor

Dzięki, Nowy smile


I am a little pencil in the hand of a writing God who is sending a love letter to the world.

Offline

 

#45 01.11.2014 20:45:30

JCP
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.13.2009
Posty: 3520

Re: Wiktor

Jestem ciekawa jakie i czy bedzie polaczenie bohaterow opowiesci.

Offline

 

#46 01.14.2014 22:21:27

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

Strach
Spali w stogach siana lub na obrzeżach lasów, na zmianę czuwając wyczuleni na każdy najmniejszy szmer odgłos lub szczekanie psa. Nocą przechodzili około piętnastu kilometrów  kierując się w swej wędrówce najstarszą i najpewniejszą mapą na świecie, usianym gwiazdami niebem. Tutaj prym wiódł Adam. Na gwiazdach znał się jak nikt inny. Opowiadał czasem jak to chodząc po górach, do nocy mu zeszło, i tylko gwiazdy i księżyc kierunek do domu wytyczały bezbłędnie. Mijali czasem rosyjskie wojska rozwrzeszczane od nadmiaru alkoholu lub polskie dworki i osady opustoszałe i wymarłe, a niektóre  dymiące pogorzeliskiem, w którym nie zachowało się nic. Wiedzieli dokładnie, że inne opuszczone w pośpiechu zagrody są obserwowane a to na wypadek powrotu uciekinierów, którzy często wracali po jakiś pozostawiony w chwili ucieczki dobytek, jedzenie czy ubranie. Widywali obserwatorów zaczajonych na skrajach lasów często pijanych w zaroślach lub na wzgórkach. Nocą przechodząc skrajem lasu czuli zapach palonego tytoniu lub słyszeli przyciszone głosy tych nietypowych posterunków. Wypatrując swych ofiar koło domów nie spodziewali, się że ktoś odkrył ich punkt obserwacyjny i omija  szerokim łukiem. Często okoliczni mieszkańcy byli najlepszym źródłem informacji denuncjując swoich sąsiadów pochodzenia polskiego. Później za jakiś czas sami dzielili los tych, których wydawali i tak jak tamci spoczywali we wspólnej lub sąsiedniej, często nie oznakowanej mogile. Oddając zrabowane mienie, którym nie nacieszyli się zbyt długo. Często, też sami wyręczyli Rosjan, mordując swoich sąsiadów i przejmowali ich domy i całe mienie. Gdy przyszli Niemcy robili to z jeszcze większym zaangażowaniem. Skuszeni obietnicą bez pokrycia. Zamieszkiwali tam potem porzucając swoje stare zdewastowane domy. Często byli to ci którzy najmowali się lub byli najmowani w przeszłości do prac gospodarskich i polowych. Znali te dobrze funkcjonujące gospodarstwa i majątki, wiedzieli gdzie są składowane płody rolne, gdzie są narzędzia i maszyny rolnicze. Uśmiechnięci, skorzy do pomocy i zarobku przekształcili się w grasujących nocami i za dnia potworów w ludzkich skórach nie mających litości dla żadnej napotkanej istoty ludzkiej. Dla kobiet i dzieci. Co chcieli osiągnąć?  Jak dalej żyć?  Czy zdawali sobie sprawę z tego jak okrutnie obchodzą się z niedawnymi sąsiadami? Czy ceną wolności i suwerenności miało być wymordowanie sąsiadów, z którymi współżyli przez lata?  Czy ci którzy przychodzili byli gwarantem tej suwerenności?  Czas pokazał, że pomylili się i to bardzo a wymordowanie wszystkich mieszkańców osad i wsi miało położyć się cieniem na dalsze lata tych nienawidzących się wzajemnie sąsiadów, podzielonych przez kolejne granice i walczących długie lata o wolność i możliwość samostanowienia. Strach towarzyszył od lat tym ludziom. Obezwładniał i kierował odartych wędrowców jak najdalej z tych miejsc. Do domu. A tam,  historia miała się za jakiś czas powtórzyć od nowa.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#47 01.15.2014 11:34:33

Look761
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.27.2008
Posty: 2856

Re: Wiktor

Nowy
Ciekawą historię piszesz też jestem ciekawy jak to połączysz  i czy połączysz ??? smile


"Czy świat bardzo się zmieni , gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy , wkurwieni"
                                                                                                               
                                                                                                       Jonasz Kofta

Offline

 

#48 01.15.2014 19:06:29

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

Look761 napisał:

Nowy
Ciekawą historię piszesz też jestem ciekawy jak to połączysz  i czy połączysz ??? smile

Mam nadzieję Look 
smile


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

#49 01.15.2014 19:36:15

JCP
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 04.13.2009
Posty: 3520

Re: Wiktor

Czekamy w napieciu.

Offline

 

#50 01.16.2014 14:23:18

nowy
Niezaprzeczalna Legenda Forum
Zarejestrowany: 11.05.2009
Posty: 3860

Re: Wiktor

RODZINNY GROBOWIEC
Kilka dni wcześniej, przed tym wydarzeniem, gdy Józefa z Wiktorem tajemnicze wykopki na cmentarzu robiła, Jakub Prawicki, jej mąż poprosił swojego sąsiada.
- Panie Mieciu zawiezie mnie pan na cmentarz?
- Oczywiście!
Odparł szybko Mieczysław Kucharski, sąsiad Jakuba. Dobrze wiedział, że nie może on już prowadzić samochodu po przebytym nie tak dawno wylewie. Przyczynę choroby znało już wiele osób. Po wielkiej awanturze jaka wybuchła pomiędzy Jakubem a jego siostrą Katarzyną i jej mężem Józefem w trakcie ustalania wspólnej granicy, pomiędzy sąsiednimi działkami, gdy powrócił do domu źle się poczuł i upadł. Karetka przyjechała szybko i Jakub trafił nieprzytomny do szpitala. Tam po badaniach lekarz stwierdził wylew krwi do mózgu. Jakub został sparaliżowany, miał niedowład prawej ręki i prawej nogi, skrzywione usta. Miał też trudności z mówieniem i poruszaniem się. Zaczęła się żmudna rekonwalescencja pod bacznym okiem Janiny, średniej córki Jakuba,  która pracowała w szpitalu. Codzienna walka o każdy krok o samodzielne zjedzenie posiłku o każdą czynność,  z którą zdrowy człowiek nie ma najmniejszego problemu. Janina prosiła znajomych lekarzy o najlepsze leki dla swojego ukochanego tatusia. Tak go właśnie nazywała, tatuś. Nigdy nie powiedziała ojciec, zawsze tatusiu, tato. Jakub zawsze był dla Janiny ukochanym tatusiem. Robiła wszystko co tylko było w jej mocy by ulżyć mu w tych trudnych chwilach powrotu do zdrowia. Jakub czuł jej troskę i chociaż miał jeszcze dwie córki, starszą Anielę i najmłodszą Annę to żadna z nich nie okazała tyle serca co Janina. Powracał do zdrowia szybko. W kilka miesięcy poruszał się już bez pomocy i laski. Ręka odzyskała na tyle swoją poprzednią sprawność, że mógł już jadać samodzielnie oraz wykonywać prawie wszystkie podstawowe czynności. Drżała tylko i była bardzo słaba i nawet podniesienie do ust pełnej szklanki wody stanowiło dla niego nie lada wyzwanie ale mimo wszystko to był dla niego wielki sukces dojść do względnej sprawności po tak ciężkim wylewie. Lekarz prowadzący mówił coś o cudach ale w przypadku zawodu, który wykonywał wydawało się to dość śmieszne i mało logiczne. O jeździe samochodem, którą tak kochał nie mogło jednak być mowy z powodu znacznego niedowładu nogi, tak więc sąsiedzką pomocą służył stary, dobry sąsiad Mieczysław. To była już kolejna podróż na cmentarz, w której obaj uczestniczyli. Gdy Jakub powrócił ze szpitala widząc ulotność i kruchość ludzkiego życia, podjął jedną z wielu ważniejszych w jego życiu decyzji.  Budowę rodzinnego grobowca. Zakomunikował to zaraz swojej wiernej od lat towarzyszce życia, żonie Józefie i razem postanowili poszukać na cmentarzu odpowiedniego miejsca.


"Kto za młodu nie był buntownikiem, ten na starość będzie świnią"
                                                                            J.Piłsudski

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson
wygląd forum i administracja techniczna Bartłomiej Kozielski
kontakt z właścicielem i administratorem strony forumdetroit@gmail.com